piątek, 6 lutego 2015
Urodziny Hani
Jak zwykle moje noworoczne postanowienia dotyczące bloga legły w gruzach ale mimo tego nie poddaję się i może z mniejszą regularnością będę pisać bo chcę i lubię. Zacznę od bardzo zaległego styczniowego wpisu, który nabrał mocy i najwyższy czas go opublikować ;)
Nasza córeczka 13 stycznia skończyła 7 lat, aż ciężko uwierzyć jak szybko ten czas leci. Już grudniu przygotowywałam się do tej uroczystości spełniając przy okazji swoje marzenia i kupiłam trochę skorup pastelowych, słomki papierowe i inne cudowne drobiazgi (ale o tym w kolejnym poście ;))
W tym roku Hania bardzo chciała wyprawić urodziny dla swoich koleżanek z klasy, a z racji tego, że w naszym mieszkaniu kiepsko z miejscem do zabawy, zdecydowaliśmy się na imprezę w sali zabaw dla dzieci i w domu dla rodziny :) Koleżanki dopisały, zabawa była przednia i cudowne prezenty. Rodzina natomiast zaatakowana przez wirusy niestety nie dotarła, z wyjątkiem prababci, więc i w domu troszkę poświętowaliśmy ;) Poniżej kilka migawek :)
Zdjęcia z jubiltaką są na drugim aparacie muszę się do nich dokopać i wstawić :)
Aga
wtorek, 6 stycznia 2015
Gryczano jabłkowy początek dnia
Skoro święto Trzech Króli to i śniadanie musiało być królewskie, tylko co tu zrobić żeby było smacznie, a jednocześnie mało kalorycznie... Od kilku dni chodziły za mną placuszki z musem jabłkowym i bardzo chciałam takie zrobić na śniadanie. Skoro chcieć to móc, nie myśląc wiele wygrzebałam w internecie super przepis na pyszne i na dodatek zdrowe placuszki z mąki gryczanej, którą ostatnimi czasy bardzo polubiłam. Przepis jest bardzo prosty, znalazłam go na stronie www.grochemogarnek.pl
Skład (10 placuszków):
- 1,5 szkl mąki gryczanej,
- 1 szkl maślanki,
- 2 jajka,
- 1 dojrzały banan,
- 1/2 kostki twarogu,
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 1 łyżeczka cynamonu,
- 1/2 łyżeczki soli,
- 2 łyżki cukru trzcinowego.
Jajka rozmieszać z maślanką, dodać pokruszony twaróg oraz roztartego widelcem banana.
Połączyć wszystkie mokre składniki w jedną masę.
Do mokrych składników dodać suche i wymieszać do połączenia.
Placuszki smażyć na rozgrzanej patelni o nieprzywierającej powłoce bez dodatku oleju.
Placuszki są bardzo smaczne :) Zrobiłam do nich mus jabłkowy z szarej renety, a Hania jadła w wersji mniej zdrowej z nutellą ;)
Teraz zmykam do sprawdzania zaległych testów i papierkowej roboty, bo jak zwykle wszystko zostawiłam na ostatnią chwilę. Przyznam szczerze, że bardzo wypoczęłam ale jednocześnie przeraża mnie fakt jutrzejszego powrotu do pracy. Na szczęście za trzy tygodnie ferie ;)
Aga
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Rozdawajka w Domowym Zakątku :)
(Zdjęcie pobrane z Domowego Zakątka)
Jakieś zamroczenie mnie ogarnęło i nie wiem jak dodać banerek o konkursie na bocznym pasku więc wrzucam tu i zapraszam chętnych do Izy ;)
http://domowyzakatek.blogspot.com/2015/01/pytaki-gra-niezwyka.html
Aga
piątek, 2 stycznia 2015
I'm in love with...
Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi od jakiegoś czasu systematycznie zatracam się w treściach różnych blogów. W kilku jestem dosłownie zakochana! :) Czekam na kolejne wpisy, każdego dnia nerwowo sprawdzam czy aby nie pojawiło się coś nowego i kiedy widzę nowy wpis zostawiam dosłownie wszystko aby delektować się przez chwilę słowami i zdjęciami moich blogowych idolek.
Blogi, które wielbię od dawna to Domowy Zakątek, gdzie Iza w magiczny wręcz sposób prowadzi dom i niezwykle twórczo spędza czas ze swoimi synami. Kolejny, a tak naprawdę pierwszy, który wywrócił moje spojrzenie na macierzyństwo to Blog o poranku (wcześniej Domek na wichrowym wzgórzu). Magda jest niesamowitą osobą, ma w sobie tyle ciepła, mądrości i miłości. Każdy jej wpis jest dla mnie lekcją życia, dzięki niej zmienia się moje podejście do Hani i wiem, że dzięki tym przecudnym wpisom, staję się lepszą mamą. Następnym blogiem jest Mój dom Moje miejsce, tu przychodzę by nasycić swoje oczy i inspirować się twórczo w zakresie urządzania domu. Kasia ma przepięknie urządzony dom, a taras zapiera dech w piersiach. Jako, że ten nowy 2015 rok prawdopodobnie będzie czasem rozpoczęcia budowy naszego wymarzonego domu, spijam wszystkie pomysły jak najsłodszą śmietankę i inspiruję się niesamowicie każdą bielą i szarością, wszystkimi delikatnymi pastelami, pięknymi skorupami i dodatkami zdobiącymi dom. Biorąc pod uwagę fakt, że za jakiś czas opuszczę aktualne mieszkanie, nie mogę za wiele w nim zmienić, a niestety sporo rzeczy jest urządzonych nie tak jak bym sobie tego życzyła, natomiast w mojej głowie nasz dom już w zasadzie jest umeblowany i zrobiłabym wszystko żeby już stał ale pozostaje mim cierpliwie czekać. To co powolutku robię to systematycznie kupuję pastelowe skorupy Ib Laursen, Green Gate czy Krasilnikoff, lampki, lampiony, pledy, pościel w gwiazdki i kropki, które kocham, szare, białe i pastelowe. W wakacje chcę przemalować cały dom na biało z szarymi dodatkami i bardzo bym chciała przemalować choć Hani meble na biało ale jeszcze nie wiem jak to zrobić, żeby było ładnie i żeby farba nie odpadała (oczywiście zamierzam się do tego odpowiednio przygotować i zrobić to ;)) Oczywiście blogowym centrum dowodzenia jest Green Canoe, gdzie inspiracja płynie z inspiracji. Uwielbiam tam zaglądać i czytam zawsze od deski do deski. Asia jest niesamowitą osobą, a jej magazyny to perełki z masą wspaniałych artykułów i zdjęć :)
Teraz przejdę do bloga, który w ostatnim czasie zawładnął mną całkowicie. Jestem zachwycona Agnieszką z The Polka Dot Project. Pomijam fakt tego, że też mam na imię Agnieszka, że nasze córki mają na imię Hania, a jeśli będę miała kiedyś drugą córkę to dam jej na imię Zosia, to tylko takie małe szczegóły. Na tym blogu jest dosłownie wszystko! Styl wnętrz jaki kocham (moja wymarzona kuchnia, którą też ma Iza z Domowego Zakątka), pyszne przepisy, niezwykle mądre wpisy i lekkie pióro z dawką świetnego poczucia humoru. Mówcie co chcecie, ja przepadłam. Przeczytałam od deski do deski i do wielu wpisów jeszcze wracam, śmieję się i wzruszam, podziwiam piękne zdjęcia. I jak tu nie lubić blogosfery...
W ostatnim czasie znalazłam jeszcze kilka blogów, które zatrzymały mnie na dłużej ale nie miałam jeszcze czasu żeby więcej poczytać (bo ciągle siedzę na Polce ;p) ale już wiem że znajdę tam mnóstwo inspiracji bo właśnie tego szukam na blogach. Inspirują mnie do bycia lepszą mamą, żoną, kobietą, do tego by uwierzyć że marzenia się spełniają, że warto iść za głosem serca i wierzyć we własne siły.
Zaczynam ten rok z nową siłą, chce mi się więcej niż zazwyczaj, robię gruntowne porządki w mojej głowie i pracuję nad swoją podświadomością bo nie chcę żeby powtarzała starą śpiewkę z przeszłości, że jestem do niczego i na pewno nic mi się nie uda. Patrzę na swoje życie i fakty mówią coś innego, najwyższy czas dostrzec prawdę i uwierzyć w swoją wartość jeszcze bardziej ;)
Nie wiem czy dziewczyny z blogów, o których wspomniałam wejdą tu ale i tak chciałam Wam bardzo podziękować za to, że jesteście i dzielicie się sobą, swoim życiem i pasjami. Bardzo Wam za to dziękuję!
Aga
środa, 31 grudnia 2014
Choć na koniec...
Już zaledwie kilka godzin pozostało do końca 2014 roku i stwierdziłam, że muszę napisać choć kilka słów z nadzieją, że nadchodzący rok będzie lepszy dla mojego bloga. Z każdym dniem poszerza się moja lista blogów, które obserwuję a sama nic od siebie nie daję. Zero słów, zero zdjęć, a przecież mnóstwo chęci. Tak więc coś z tym trzeba zrobić! Koniec z wszelkim zaniedbaniami! Koniec i basta! Jednym z postanowień na mojej bardzo skromnej i bardzo krótkiej w tym roku liście noworocznej jest pisać jeden post w tygodniu. Liczę, że rozpędzę się i naturalnie będzie ich coraz więcej. Ale moje minimum, myślę że bardzo realne do spełnienia to jeden mały pościk tygodniowo. Trzymajcie kciuki żeby mi się udało :)
Co do noworocznej listy, podeszłam do niej w tym roku bardzo realistycznie. Oprócz blogowego postanowienia, są jeszcze dwa. Pierwsze i najważniejsze bo ono uporządkuje mi całe życie to zacząć prowadzić organizer i planować każdego wieczoru kolejny dzień. Zakupiłam już cudowny Nasz Kalendarz (Mamy Kalendarz już wyprzedany ale Dziewczyny stworzyły świetny kalendarz na 2015 rok), wisi na ścianie i są już na nim pierwsze zapiski :) Planuję również kupno lub wydrukowanie podręcznego organizera, który będę mogła wszędzie ze sobą zabrać. To z pewnością pomoże mi okiełznać czas i może w końcu się w nim odnajdę jako mama, pani domu, nauczyciel, kobieta no i blogerka (choć z tą ostatnią jeszcze się nie utożsamiam ;)) Drugie bardzo ważne postanowienie dotyczy mojej walki o zdrowe życie. Stary rok żegnam o 9 kilogramów lżejsza, bardzo się z tego cieszę choć to kropla w morzu, ale nie zamierzam zmarnować tego sukcesu i chcę dalej chudnąć. To oznacza chodzenie na bieżni, którą szczęśliwie posiadam w domu od jakiegoś czasu, ćwiczenie z płytą, aktualnie Mel B no i zdrowe żywienie z niskim IG. Meta numer 1 maj, wtedy idziemy na komunię i marzę o tym żeby w końcu ubrać się w to co mi się podoba i dobrze czuć się w swoim ciele :)
No to trochę się rozpisałam :) Uciekam teraz szykować się na imprezę sylwestrową u znajomych i korzystając z okazji życzę Wam cudownej nocy i pięknego Roku 2015. Niech będzie wyjątkowy i pełen magicznych chwil, które wypełniają każdy dzień.
Aga
środa, 15 października 2014
O wszystkim po trochu :)
Pogoda ostatnio bardzo nas rozpieszczała i postanwiliśmy to wykorzystać w weekend, spędzając dużo czasu w pięknych miejscach na świeżym powietrzu :)
Wczoraj obchodziliśmy dzień nauczyciela, z racji tego że uczę dzieciaki, jest to dla mnie niezwykle miły dzień. Ale w tym roku najważniejszy był fakt, że Hania po raz pierwszy tak bardzo szkolnie przeżyła dzień nauczyciel i z tej okazji postanowiła przygotować prezent dla swojej pani :) Zobaczcie jak ładnie wyszedł jej witraż namalowany na szkle :)
Teraz pogoda nam się popsuła więc mam nadzieję, że częściej będę pisać o tym co u nas słychać. Dziś chciałabym napisać trochę o czasie i planach :)
Czas to coś, co najbardziej mi w życiu ucieka. Już dawno temu odkryłam, że mam problem z zagospodarowaniem go i właśnie ten fakt jest przyczyną mojego pośpiechu, nierealizowania planów i zapominania o wielu rzeczach. Dlatego też postanowiłam coś z tym zrobić i wziąć czas w swoje ręce ;) Wróciłam do zapisywania w kalendarzu planu na kolejny dzień, co niesamowicie porządkuje moje myśli i czyny, i choć nie zawsze realizuję wszystko w 100 % to realnie odczuwam poprawę jakości życia i widzę coraz więcej rozwiązań na niektóre swoje problemy :)
Jednym z nich (o którym już nie raz wspominałam) jest mój problem z wagą, który wciąż nie zostaje rozwiązany i powoduje we mnie ogromne rozdarcie i wciąż obniża samoocenę. Dlatego też postanowiłam coś zrobić i z tym. Zgłosiłam się do dietetyczki, która specjalnie do moich dolegliwości ułożyła dietę (dziś ją otrzymałam) i z racji tego, że przy mojej chorobie niezbędny jest ruch stwierdziłam, że koniec z wymówkami i muszę zacząć ćwiczyć bo to jedyna droga abym mogła cieszyć się zdrowiem. Dlatego też razem z mężem kupiliśmy bieżnię, a ja dodatkowo będę ćwiczyć z Ewą Chodakowską i Mel B. Bieżnia dotrze jutro i mam nadzieję, że od jutra rozpocznę nową przygodę o lepszą siebie, a dobrze wiem, że zmniejszenie wagi da mi zdrowie, pewność siebie, uśmiech na twarzy, lepsze samopoczucie i mam nadzieję, rodzeństwo dla Hani :)
Ściskam mocno, a pod spodem umieszczam kilka obiecanych zdjęć naukowego kącika Hani, choć jeszcze nie wszystko jest skończone i z pewnością napiszę cały post o jej pokoju :)
Tak wyglądał kącik na początku
Tak po dodaniu kropek na ścianę :)
I jeszcze druga ściana Hani pokoju ;)
Wczoraj obchodziliśmy dzień nauczyciela, z racji tego że uczę dzieciaki, jest to dla mnie niezwykle miły dzień. Ale w tym roku najważniejszy był fakt, że Hania po raz pierwszy tak bardzo szkolnie przeżyła dzień nauczyciel i z tej okazji postanowiła przygotować prezent dla swojej pani :) Zobaczcie jak ładnie wyszedł jej witraż namalowany na szkle :)
Teraz pogoda nam się popsuła więc mam nadzieję, że częściej będę pisać o tym co u nas słychać. Dziś chciałabym napisać trochę o czasie i planach :)
Czas to coś, co najbardziej mi w życiu ucieka. Już dawno temu odkryłam, że mam problem z zagospodarowaniem go i właśnie ten fakt jest przyczyną mojego pośpiechu, nierealizowania planów i zapominania o wielu rzeczach. Dlatego też postanowiłam coś z tym zrobić i wziąć czas w swoje ręce ;) Wróciłam do zapisywania w kalendarzu planu na kolejny dzień, co niesamowicie porządkuje moje myśli i czyny, i choć nie zawsze realizuję wszystko w 100 % to realnie odczuwam poprawę jakości życia i widzę coraz więcej rozwiązań na niektóre swoje problemy :)
Jednym z nich (o którym już nie raz wspominałam) jest mój problem z wagą, który wciąż nie zostaje rozwiązany i powoduje we mnie ogromne rozdarcie i wciąż obniża samoocenę. Dlatego też postanowiłam coś zrobić i z tym. Zgłosiłam się do dietetyczki, która specjalnie do moich dolegliwości ułożyła dietę (dziś ją otrzymałam) i z racji tego, że przy mojej chorobie niezbędny jest ruch stwierdziłam, że koniec z wymówkami i muszę zacząć ćwiczyć bo to jedyna droga abym mogła cieszyć się zdrowiem. Dlatego też razem z mężem kupiliśmy bieżnię, a ja dodatkowo będę ćwiczyć z Ewą Chodakowską i Mel B. Bieżnia dotrze jutro i mam nadzieję, że od jutra rozpocznę nową przygodę o lepszą siebie, a dobrze wiem, że zmniejszenie wagi da mi zdrowie, pewność siebie, uśmiech na twarzy, lepsze samopoczucie i mam nadzieję, rodzeństwo dla Hani :)
Ściskam mocno, a pod spodem umieszczam kilka obiecanych zdjęć naukowego kącika Hani, choć jeszcze nie wszystko jest skończone i z pewnością napiszę cały post o jej pokoju :)
Tak wyglądał kącik na początku
Tak po dodaniu kropek na ścianę :)
I jeszcze druga ściana Hani pokoju ;)
niedziela, 5 października 2014
Jesiennie spowolniona
Znów przerwa była za długa i nie będę się usprawiedliwiać bo szkoda czasu ;) Ważne, że jestem i znów chcę pisać. Tydzień temu dostałam od męża na urodziny prześlicznego, małego laptopa. Mogę go zabrać wszędzie bo jest poręczny i lekki dlatego teraz z pewnością będę się tu częściej pojawiać :)
Tytuł posta jest nieco przewrotny bo u mnie jesień oznacza powrót do pracy po letnim błogostanie. I nie ukrywam, że tempo jest nieziemskie, mam ogromne tyły papierkowe, które wczoraj udało mi się odrobinę nadrobić. Mnóstwo pomysłów do realizacji, no i wciąż mało czasu.... Mimo tego w środku zwolniłam, staram się być blisko siebie i pozwalam sobie na jesienną melancholię. We wrześniu przeszłam szkolenie online dotyczące poczucia własnej wartości. Nie było ono dla mnie rewolucyjne ale pozwoliło zobaczyć na nowo ile dobra jest we mnie i jak bardzo ważne jest to, żebym w końcu pokochała siebie. Tak więc kontynuując ćwiczenie z warsztatów, zapisuję codziennie w moim notesiku 3 pozytywy na swój temat i próbuję 'odczarować' to nieszczęsne myślenie o sobie w negatywny sposób. Coby wzmocnić to działanie, czytam książki Beaty Pawlikowskiej o kodach podświadomości i próbuję przekonać moją podświadomość, że jej kody zapisane w mojej przeszłości są bardzo błędne.
Co poza tym? Hanusia jest już pierwszoklasistką :) (zdjęcia pokoju pokaże po niedzieli bo ciągle czekałam na jeden detal, którego brakowało nad biurkiem, jutro go dobieram i jak tylko zawiśnie, napiszę post o pokoju Hani :)) Muszę przyznać, że bardzo jestem dumna z mojej córeczki, bo jest bardzo dzielna i świetnie sobie radzi w szkole. Fakt, że świadomość tego, że mama jest blisko, na pewno jej pomaga, jednak na szczęście ja mam zajęcia w innym budynku i nie widujemy się co dla mnie jest wielkim plusem. Tak więc rozpoczęło się odrabianie prac domowych, nowe piosenki, pierwsze słówka po francusku i zdania po angielsku :) Bardzo się cieszę, że Hania lubi chodzić do szkoły i mocno wierzę, że będzie odnosiła w niej wiele sukcesów. Wciąż zastanawiamy się czy zapisać ją na dodatkowe lekcje tańca i plastykę, bo bardzo lubi obie dziedziny, jednak w szkole ma i taniec i kółko plastyczne, a prawie codziennie kończy zajęcia o 14.30 i widzę że jest zmęczona. Dlatego mam mętlik w głowie i nie wiem co robić.... Chyba w tym miesiącu spróbujemy z zajęciami plastycznymi i zobaczymy czy jej się spodoba i czy będzie miała siły, bo u nas pisanie literek dopiero się zacznie, gdyż dzieci nie uczą się rządowego Elementarza i program jest nieco inny ;) A kaligrafia z pewnością będzie kosztowała nas dużo sił (Hania pięknie rysuje ale lieterki póki co nie chcą takie piękne wychodzić ;))
To tyle na dziś :) Pozwolę sobie przedstawić Wam mojego nowego przyjaciela ;)
A takie jesienne klimaty robimy sobie wieczorem ;)
Tytuł posta jest nieco przewrotny bo u mnie jesień oznacza powrót do pracy po letnim błogostanie. I nie ukrywam, że tempo jest nieziemskie, mam ogromne tyły papierkowe, które wczoraj udało mi się odrobinę nadrobić. Mnóstwo pomysłów do realizacji, no i wciąż mało czasu.... Mimo tego w środku zwolniłam, staram się być blisko siebie i pozwalam sobie na jesienną melancholię. We wrześniu przeszłam szkolenie online dotyczące poczucia własnej wartości. Nie było ono dla mnie rewolucyjne ale pozwoliło zobaczyć na nowo ile dobra jest we mnie i jak bardzo ważne jest to, żebym w końcu pokochała siebie. Tak więc kontynuując ćwiczenie z warsztatów, zapisuję codziennie w moim notesiku 3 pozytywy na swój temat i próbuję 'odczarować' to nieszczęsne myślenie o sobie w negatywny sposób. Coby wzmocnić to działanie, czytam książki Beaty Pawlikowskiej o kodach podświadomości i próbuję przekonać moją podświadomość, że jej kody zapisane w mojej przeszłości są bardzo błędne.
Co poza tym? Hanusia jest już pierwszoklasistką :) (zdjęcia pokoju pokaże po niedzieli bo ciągle czekałam na jeden detal, którego brakowało nad biurkiem, jutro go dobieram i jak tylko zawiśnie, napiszę post o pokoju Hani :)) Muszę przyznać, że bardzo jestem dumna z mojej córeczki, bo jest bardzo dzielna i świetnie sobie radzi w szkole. Fakt, że świadomość tego, że mama jest blisko, na pewno jej pomaga, jednak na szczęście ja mam zajęcia w innym budynku i nie widujemy się co dla mnie jest wielkim plusem. Tak więc rozpoczęło się odrabianie prac domowych, nowe piosenki, pierwsze słówka po francusku i zdania po angielsku :) Bardzo się cieszę, że Hania lubi chodzić do szkoły i mocno wierzę, że będzie odnosiła w niej wiele sukcesów. Wciąż zastanawiamy się czy zapisać ją na dodatkowe lekcje tańca i plastykę, bo bardzo lubi obie dziedziny, jednak w szkole ma i taniec i kółko plastyczne, a prawie codziennie kończy zajęcia o 14.30 i widzę że jest zmęczona. Dlatego mam mętlik w głowie i nie wiem co robić.... Chyba w tym miesiącu spróbujemy z zajęciami plastycznymi i zobaczymy czy jej się spodoba i czy będzie miała siły, bo u nas pisanie literek dopiero się zacznie, gdyż dzieci nie uczą się rządowego Elementarza i program jest nieco inny ;) A kaligrafia z pewnością będzie kosztowała nas dużo sił (Hania pięknie rysuje ale lieterki póki co nie chcą takie piękne wychodzić ;))
To tyle na dziś :) Pozwolę sobie przedstawić Wam mojego nowego przyjaciela ;)
A takie jesienne klimaty robimy sobie wieczorem ;)
Pozdrawiam jesiennie - Aga :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















