Dobrego dnia :)
poniedziałek, 7 lipca 2014
Kolejny dzień lipca
Ja dziś od rana sprzątam, a później zabieram się do nauki bo egzamin już w czwartek ;) Hanusia spędza ten tydzień u dziadków w lesie, a mnie towarzyszą koty, które leniuchują w ten upalny dzień.
sobota, 5 lipca 2014
Mini SPA
Cudowne są wakacje i lato takie ciepłe i zielone. W prawdzie wczoraj wylądowałam na ostrym dyżurze bo coś mi się w dłoni zerwało i nie mogłam nic nią zrobić. Ale na szczęście za kilka dni ma być już dobrze, a dzisiejszy dzień na łonie przyrody u moich rodziców, z Hania która zrobiła swoim stopom urocze mini SPA, było cudownym uwieńczeniem dość trudnego tygodnia : )
czwartek, 3 lipca 2014
W pętli samotności
Trochę niewakacyjny dziś post, ale nastrój mam kiepski i na poziomie mojego żołądka odzywa się mnóstwo lęków starych i nowych. Dlaczego? Może zacznę od początku...
Mniej więcej od 6 roku życia towarzyszyła mi nadwaga, której mimo tego że niewiele jadłam i byłam dość ruchliwym dzieckiem, nie mogłam się za nic pozbyć (dziś wiem, że to insulinoooporność ale całe swoje życie żyłam w nieświadomości). Jak to w życiu bywa w związku z kilogramami nie byłam gwiazdą w klasie ani na podwórku, choć nie powiem dzieci mnie lubiły i miałam sporo znajomych. Jednak to co najważniejsze w domu rodzinnym nikt nie mówił mi że jestem ważna, ładna, mądra itp. Musiałam sobie jakoś rekompensować te braki wśród znajomych, ale oni nie byli w stanie zaspokoić głodu miłości jaki w sobie nosiłam. I tak dorastałam wciąż zdana na siebie z milionami kompleksów, niskim poczuciem wartości i bardzo słabą wiarą w swoje możliwości. I wszystko byłoby do przeżycia gdyby nie fakt, że ten ogon ciągnie się za mną do dziś i nie znalazł się jeszcze nikt kto pozwoliłby mi odpocząć od tego okrutnego lęku, który w sobie noszę. I wiem, że dopóki sama siebie nie pokocham nic się nie zmieni, jednak więzienie którym jest moje ciało i wieczne upadki w dążeniu do zrzucenia ogromu moich kilogramów ściągają mnie mocno w dół. A świat ten daleki i ten który jest blisko mnie wciąż krzyczy swoimi spojrzeniami, a ja nie mogę patrzeć w lustro i tak bardzo potrzebuję kogoś kto mi powie widzę w Tobie piękno, pomogę Ci przejść tą drogę, wierzę, że mimo wielu upadków w końcu osiągniesz sukces...
Jednak dobrze wiem, że skoro umiem liczyć muszę liczyć na siebie i wierzę mimo wszystko, że w końcu mi się uda. I dobrze wiem, że dziś tysiące ślicznych i szczupłych kobiet mogłoby napisać pod tym postem, ja nie mam twoich kilogramów a też czuję się samotna i niedoceniona, i pewnie niewiele się zmieni w moim zewnętrznym świecie jak będę ważyć 40kg mniej ale wiem, że jest mi to potrzebne aby przetrwać kolejne lata bo wysiadam psychicznie i kłóci się we mnie ta część która wie, że mam w sobie dużo piękna, z tym który nie widzi we mnie nic dobrego.
Marzę o tym żeby odpocząć, żeby uwolnić się z tej pętli poczucia że we wszystkim jestem sama...
Musiałam to z siebie wyrzucić, tym bardziej że wczoraj coś mi się stało w rękę i nie mogę nic w nią wziąć, a to oznacza że moje plany na chodzenie z kijkami legną w gruzach. Dziś pojadę na ostry dyżur i mam nadzieję, że to nic poważnego i szybko wrócę do pełni sił...
Mniej więcej od 6 roku życia towarzyszyła mi nadwaga, której mimo tego że niewiele jadłam i byłam dość ruchliwym dzieckiem, nie mogłam się za nic pozbyć (dziś wiem, że to insulinoooporność ale całe swoje życie żyłam w nieświadomości). Jak to w życiu bywa w związku z kilogramami nie byłam gwiazdą w klasie ani na podwórku, choć nie powiem dzieci mnie lubiły i miałam sporo znajomych. Jednak to co najważniejsze w domu rodzinnym nikt nie mówił mi że jestem ważna, ładna, mądra itp. Musiałam sobie jakoś rekompensować te braki wśród znajomych, ale oni nie byli w stanie zaspokoić głodu miłości jaki w sobie nosiłam. I tak dorastałam wciąż zdana na siebie z milionami kompleksów, niskim poczuciem wartości i bardzo słabą wiarą w swoje możliwości. I wszystko byłoby do przeżycia gdyby nie fakt, że ten ogon ciągnie się za mną do dziś i nie znalazł się jeszcze nikt kto pozwoliłby mi odpocząć od tego okrutnego lęku, który w sobie noszę. I wiem, że dopóki sama siebie nie pokocham nic się nie zmieni, jednak więzienie którym jest moje ciało i wieczne upadki w dążeniu do zrzucenia ogromu moich kilogramów ściągają mnie mocno w dół. A świat ten daleki i ten który jest blisko mnie wciąż krzyczy swoimi spojrzeniami, a ja nie mogę patrzeć w lustro i tak bardzo potrzebuję kogoś kto mi powie widzę w Tobie piękno, pomogę Ci przejść tą drogę, wierzę, że mimo wielu upadków w końcu osiągniesz sukces...
Jednak dobrze wiem, że skoro umiem liczyć muszę liczyć na siebie i wierzę mimo wszystko, że w końcu mi się uda. I dobrze wiem, że dziś tysiące ślicznych i szczupłych kobiet mogłoby napisać pod tym postem, ja nie mam twoich kilogramów a też czuję się samotna i niedoceniona, i pewnie niewiele się zmieni w moim zewnętrznym świecie jak będę ważyć 40kg mniej ale wiem, że jest mi to potrzebne aby przetrwać kolejne lata bo wysiadam psychicznie i kłóci się we mnie ta część która wie, że mam w sobie dużo piękna, z tym który nie widzi we mnie nic dobrego.
Marzę o tym żeby odpocząć, żeby uwolnić się z tej pętli poczucia że we wszystkim jestem sama...
Musiałam to z siebie wyrzucić, tym bardziej że wczoraj coś mi się stało w rękę i nie mogę nic w nią wziąć, a to oznacza że moje plany na chodzenie z kijkami legną w gruzach. Dziś pojadę na ostry dyżur i mam nadzieję, że to nic poważnego i szybko wrócę do pełni sił...
Wakacyjne pierwsze kroki
Z racji egzaminu, który czeka mnie za tydzień nieśmiało stawiam kroki w wakacyjnej czasoprzestrzeni. Mam tyle planów na te wakacje, tyle książek do przeczytania i szaf do posprzatania ;) Z racji tego że kiedyś uczyłam dzieci metodą Helen Doron, planuję w końcu pobawić się w angielski z Hania bo od września pierwsza klasa, a w niej cztery godziny angielskiego tygodniowo i jedną francuskiego : ) Chciałabym też bardzo nadrobić moje blogowe zaległości, pokazać nasz nowe gry, książki i Hani kącik do nauki.
Tymczasem spotykamy się ze znajomymi, a wczoraj byłyśmy razem w kinie na Rio 2. Bardzo nam się podobał film, a najbardziej cudowne papugi : )
Życzę wszystkim dobrego, słonecznego dnia.: )
Tymczasem spotykamy się ze znajomymi, a wczoraj byłyśmy razem w kinie na Rio 2. Bardzo nam się podobał film, a najbardziej cudowne papugi : )
Życzę wszystkim dobrego, słonecznego dnia.: )
wtorek, 1 lipca 2014
Czas na powrót
Strasznie długo mnie nie było ale maj i czerwiec zaskoczyły mnie totalnie ilością pracy. Jedyne na co sobie mogłam pozwolić to podczytywanie ukochanych blogów na telefonie bo nawet nie miałam czasu na włączenie laptopa (pomijając fakt, ze mój osobisty się zepsuł: ()
Od piątku upragnione wakacje choć na odpoczynek w pełni jeszcze chwilkę poczekam, gdyż 10 lipca mam egzamin na nauczyciela mianowanego i trochę pracy przede mną ;) Jednak mam nadzieję, że uda mi się wpadać teraz częściej i nadrobić blogowe zaległości : )
Od piątku upragnione wakacje choć na odpoczynek w pełni jeszcze chwilkę poczekam, gdyż 10 lipca mam egzamin na nauczyciela mianowanego i trochę pracy przede mną ;) Jednak mam nadzieję, że uda mi się wpadać teraz częściej i nadrobić blogowe zaległości : )
środa, 16 kwietnia 2014
Wiosenne przemyślenia
Dawno nic nie pisałam, częściowo tradycyjnie z braku czasu, jednak trochę też celowo, bo zastanawiałam się nad ideą mojego bloga. Po co w ogóle go piszę? Po to by być czytaną? Nie koniecznie. Bo wolę elektroniczną wersję 'pamiętnika'? Nie do końca...I zadając sobie tego typu pytania wróciłam do początku, przypomniałam sobie czemu miał służyć mój blog. Mianowicie miał mi pomóc zatrzymać chwile i mobilizować mnie do bardziej kreatywnego życia. Wielu chwil w ostatnim czasie nie zatrzymałam na blogu, ale mam je w sercu i kilka w aparacie :) Na pewno się nimi podzielę :) Mam nadzieję, że teraz będzie mnie więcej bo mam troszkę do opowiedzenia i pokazania :)
niedziela, 2 marca 2014
Cudowna niedziela
Zaczęła się cudownie bo w końcu się wyspałam :) Kilka godzin później dowiedziałam się, że pierwszy raz w życiu coś wygrałam :) I to nie byle co, bo grę w konkursie u Izy z Domowego zakątka. Strasznie mnie to ucieszyło :) Na pewno napiszę o grze jak tylko do mnie dotrze i w nią zagramy :)
Popołudniu planowaliśmy wyrwać się do lasu ale zdecydowaliśmy, że pójdziemy na spacer w mieście i wpadniemy do mojej ukochanej kawiarni Home Sweet Home, na pyszne ciacho ;) Kawiarnia jest niezwykła z wielu różnych powodów, po pierwsze jest w niej jak w domu, po drugie spaceruje po niej piękny czarny kot (choć dziś akurat się schował), po trzecie jest również niezwykłym sklepem w którym można kupić cudowne rzeczy do domu, a po czwarte można tam zjeść pyszne domowe wypieki (szczególnie polecam bezę) i napić się gorącej czekolady z prawdziwego zdarzenia. Panuje tam niezwykły klimat i aż nie chce się stamtąd wychodzić :) Nie będę więcej pisać tylko pokaże Wam zdjęcia, bo próbowałam dziś uchwycić cudowny klimat tego kawiarnio-sklepu :)
Trochę ich jest ;)
Udanego nadchodzącego tygodnia :)
Popołudniu planowaliśmy wyrwać się do lasu ale zdecydowaliśmy, że pójdziemy na spacer w mieście i wpadniemy do mojej ukochanej kawiarni Home Sweet Home, na pyszne ciacho ;) Kawiarnia jest niezwykła z wielu różnych powodów, po pierwsze jest w niej jak w domu, po drugie spaceruje po niej piękny czarny kot (choć dziś akurat się schował), po trzecie jest również niezwykłym sklepem w którym można kupić cudowne rzeczy do domu, a po czwarte można tam zjeść pyszne domowe wypieki (szczególnie polecam bezę) i napić się gorącej czekolady z prawdziwego zdarzenia. Panuje tam niezwykły klimat i aż nie chce się stamtąd wychodzić :) Nie będę więcej pisać tylko pokaże Wam zdjęcia, bo próbowałam dziś uchwycić cudowny klimat tego kawiarnio-sklepu :)
Trochę ich jest ;)
Udanego nadchodzącego tygodnia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)













